Mastif tybetański dla Hitlera

W 1938 roku Heinrich Himmler wysłał do Tybetu ekspedycję. Jej szefem został Ernst Schäfer – oficer SS, zoolog i himalaista, a towarzyszyli mu Bruno Berger – antropolog, Karl Wiener – geolog i meteorolog, Edmund Geer – szef techniczny i alpinista i Ernst Krause – entomolog, fotograf i kamerzysta.

Ernst Schäfer nie przypadkowo został wybrany szefem ekspedycji. Wsześniej dwa razy był w Tybecie z Amerykaninem Brookiem Dolanem II na wyprawach sponsorowanych przez Akademię Nauk Przyrodniczych w Filadelfii.

Niemiecka wyprawa była stricte naukowa, panowie zabrali ze sobą sprzęt potrzebny do badań, ale jej głównym celem było znalezienie dowodów na pochodzenie rasy aryjskiej z Tybetu. Heinrich Himmler wierzył w karmę i reinkarnację i mistyczny Tybet budził jego zainteresowanie.

Niemcy początkowo planowali dostać się do Tybetu od wschodu, ale musieli zrezygnować z tego pomysłu z powodu drugiej wojny chińsko-japońskiej, która wybuchła w lipcu 1937 roku i zdecydowali się na podróż przez brytyjskie Indie.

21 kwietnia 1938 Niemcy wypłynęli z Genui we Włoszech na wyspę Cejlon (Sri Lanka).

Ekspedycja z Cejlonu dotarła do Kalkuty, portu położonego najbliżej Himalajów. Anglicy początkowo nie chcieli wydać zgody na wyprawę, widząc w zainteresowaniu Tybetem wielkich mocarstw zagrożenie dla swoich interesów, ale udało się ich przekonać i Niemcy wyruszyli pociągiem z Kalkuty do Dardżylingu u podnóża największych gór świata. Kolej wąskotorowa łącząca kolonialną stolicę z Bengalem Zachodnim została zbudowana w 1881 roku przez brytyjskich inżynierów, co było dużym osiągnięciem jak na ówczesne czasy, bo w  najwyższym punkcie wspinała się na wysokość 2260 m n.p.m.

Z Darżylingu Niemcy udali się do Gangtoku (Sikkim), gdzie uformowali karawanę złożoną z tragarzy, tłumaczy oraz 50 mułów i  kanionem rzeki Tista wyruszyli na przełęcz Natu La, gdzie dotarli przed Świętami Bożego Narodzenia, dokładnie 22 grudnia 1938 roku.

mastif tybetański

łaciaty pies w typie mastifa tybetańskiego

Duży, czarny tybetan bawi się z oswojonym liskiem

Ekspedycja najpierw dotarłą do Gyantse, a następnie do stolicy Tybetu – Lhasy. W drodze przeprowadzali badania, pobierali próbki, robili notatki i leczyli ludzi (głownie problemy z zębami) czym zyskiwali przychylność Tybetańczyków.

Schäfer z upolowanymi niedzwiedziami błekitnymi, w tle duży mastif tybetański

Ernst Schäfer w Lhasie nawiązał kontakt z wieloma ważnymi osobistościami, w tym z Retengiem Rinpocze – regentem Dalaj Lamy. Wielki Trzynasty zmarł pod koniec 1933 roku na skutek zapalenia płuc i wciąż trwały poszukiwania jego kolejnej inkarnacji. W tym czasie władzę w kraju sprawował właśnie Reteng Rinpocze.

mastif tybetański

Niemcy spędzili w stolicy kilka miesięcy i mieli okazje przyjrzeć się dwóm najważniejszym świętom: losar (tybetański nowy rok) i monlam (festiwal wielkich modlitw).

Na pożegnianie Reteng Rinpocze podarował Hitlerowi srebrną filiżankę  i psa lhasa apso.

Schäfer nie był zadowolony z prezentów i żalił się Majorowi Bista, przedstawicielowi Nepalu w Lhasie. Regent dowiedziawszy się o tym postanowił naprawić swój błąd i 8 dni później napisał drugi list od którego dołączył nowe dary: złote monety, odświętną szatę mnicha i mastifa tybetańskiego, który w Tybecie był uważany za wyjątkowy prezent.

mastif tybetański

Niemcy w czerwcu 1939 roku wrócili do Kaluty, gdzie przedstawili wyniki swoich prac. Wykonali ponad 20 tysięcy czarno-białych zdjęć, około 2000 kolorowych, nagrali około 12 tyś metrów taśmy filmowej, zebrali około 2000 nasion, setki zasuszonych roślin, 3500 skór ptaków, 2000 ptasich jaj itd

Z Kalkuty wylecieli hydroplanem British Airways do Bagdadu, ale z powodu problemów z silnikiem musieli awaryjnie lądować w Karaczi. Z Bagdadu polecieli samolotem Lufthansy do Aten, skąd rządowy samolot zabrał ich do Niemiec.

Adolf Hitler z powodu rozpętania II Wojny Światowej prawdopodobnie nigdy nie zobaczył podarowanego mu mastifa tybetańskiego.

Ernst Schäfer spotkał się z führerem dopiero w 1942 roku w Wilczym Szańcu koło Kętrzyna, gdzie przekazał mu podarowaną mnisią szatę i list od Retenga Rinpocze.

Bezdomne psy w Himalajach

Miasta w Himalajach są niestety pełne bezdomnych psów. Czasem wśród nich zdarzają się duże psy w typie mastifa tybetańskiego.

Bezdomne psy panicznie boją się ludzi i wypadku, gdy się chce do nich zbliżyć uciekają.

Do niedawna bezdomny mastif tybetański to była rzadkość. Po spadku popytu na nie sytuacja się zmieniła, szczególnie po chińskiej stronie Himalajów. Tybetany są śmielsze i groźniejsze od swych braci kundelków i zdarza się, że atakują ludzi…

Na zdjęciach bezdomne psy z Ladakhu:

 

Kekhor – ozdoba czy przedmiot praktyczny?

Ostatnio mailowo ktoś spytał mnie o znaczenie kekhora, więc pomyślałem, że może warto o tym charakterystycznym przedmiocie napisać na blogu.

Kekhor to ozdoba mastifa tybetańskiego wykonana z wełny jaka (rzadziej owcy) zafarbowanej na czerwono, choć zdarzają się też np. intensywnie żółte kekhory, albo dwukolorowe.

Pomysł intensywnie czerwonego kekhora wziął się zapewne z zamiłowania Tybetańczyków do intensywnych barw. Kolorowe są tanki i przedmioty rytualne, jak też biżuteria i stroje. Bierze się to zapewne z tego, ze uboga w roślinność wyżyna tybetańska jest szaro-bura i kolory sprawiają, że świat Tybetańczyków staje się bardziej optymistyczny.

Kekhor poza walorami ozdobnymi ma też znaczenie praktyczne:

  • odstrasza potencjalnych napastników, mastif tybetański z kekhorem wydaje się większy i groźniejszy
  • w wypadku kontaktu z drapieżnikiem jest dodatkową ochroną, obok kryzy, szyi i karku
  • pies z kekhorem jest lepiej widoczny dla właściciela, który dzięki temu wie gdzie się znajduje. Obcy widząc z daleka ozdobionego mastifa też raczej niej będzie ryzykował spotkania z nim

Prawdziwy kekhor z wełny jaka można poznać po specyficznym zapachu. Oryginalne kekhory z Tybetu można kupić między innymi w naszym sklepie:

 

Chiński weterynarz usuwa na ulicy struny głosowe psów

Weterynarz w południowo-zachodnich Chinach usuwa struny głosowe dziesiątkom psów, bo sąsiedzi ich właścicieli skarżą się na zbyt głośne szczekanie.

Zabieg odbywa się na ulicy z użyciem niesterylizowanego sprzętu i kosztuje w zależności od wielkości psa od 50 do 100 yuanów (25-50 zł). 

Weterynarz nie ma uprawnień do wykonywania tego zabiegu, a usunięte struny głosowe i zużyty sprzęt medyczny wyrzuca bezpośrednio na ulicę.

Usunięcie strun głosowych czyli dewokalizacja to okrutny zabieg nie mający żadnego uzasadnienia medycznego. Grozi zakażeniem, zbytnią utratą krwi i innymi groźnymi powikłaniami.

W Polsce i większości krajów europejskich zabieg ten jest zakazany.

Niestety staje się coraz bardziej popularny w Stanach Zjednoczonych i Chinach, gdzie właściciele psów chcą się w prosty sposób pozbyć problemów związanych ze szczekaniem psa.

Źródło:

Daily Mail

http://www.dailymail.co.uk/news/article-4894732/Chinese-vet-removes-dogs-vocal-cords-street.html?ito=social-facebook

Samorząd Yushu buduje schronisko dla 1200 mastifów tybetańskich

 Samorząd Yushu – tybetańskiej,  autonomicznej prefektury w Chinach, w prowincji Qinghai przeznaczył 400 tyś. yuanów (ponad 200 tyś. zł) na budowę schroniska dla 1200 bezpańskich psów (głownie mastifów tybetańskich).

Dodatkowo wszystkie bezdomne suki zostaną wysterylizowane.

Schroniska w regionie Yushu stanęły przed bardzo poważnym wyzwaniem otoczenie opieką tysięcy bezpańskich mastifów tybetańskich porzucanych przez dotychczasowych hodowców i właścicieli.

Ma to związek z drastycznym spadkiem cen tych psów i popytu na nie w Chińskiej Republice Ludowej, oraz tym, że w wielu chińskich miastach posiadanie tak dużych psów jest zakazane.

Psy stanowią poważne zagrożenie dla ekosytemu Tybetu, atakują też ludzi i zwierzęta hodowlane.

Źródło:

The Indian Express

Once prized, Tibetan mastiffs abandoned in China

Daily Mail

http://www.dailymail.co.uk/news/article-4075978/Hundreds-Tibetan-Mastiffs-abandoned-Chinese-breeders-world-s-expensive-dog-breed-fell-favour-rich-powerful.html

Z powodu spadku cen mastify tybetańskie w Chinach są masowo porzucane

Mastif tybetański – jeszcze niedawno „najdroższy pies świata” i przedmiot pożądania każdego nowobogackiego Chińczyka.

W tej chwili psy tej rasy to poważny problem w Tybecie i pobliskich chińskich prowincjach. Popyt na nie, oraz ceny spadły i porzucane psy atakują ludzi, zwierzęta hodowlane i rzadkie gatunki dziko żyjących zwierząt (np. tybetańska owce niebieską zwaną nahur, blisko spokrewnioną z owcami i kozami).

(fot. Miroslav Herań)

W tej chwili na psy, kiedyś sprzedawane za miliony yuanów, ciężko znaleźć chętnych nawet za kilka tysięcy.

Sytuację dodatkowo komplikuje wprowadzenie przez władze wielu chińskich miast zakazu posiadania psów mających w kłębie więcej niż 35 cm

Wiele mastifów tybetańskich ląduje… na talerzach chińskich „smakoszy” wcześniej będąc brutalnie katowanymi „dla poprawy walorów smakowych”….

Źródło:

The Indian Express

Once prized, Tibetan mastiffs abandoned in China

Daily Mail

http://www.dailymail.co.uk/news/article-4075978/Hundreds-Tibetan-Mastiffs-abandoned-Chinese-breeders-world-s-expensive-dog-breed-fell-favour-rich-powerful.html

 

Europejska Wystawa Psów 2017

Euro Dog Show 2017 – Kijów, Ukraina

BOB, CAC, CACIB “European Winner 2017”, Best male
DAWA’S PRIMO ARGENTO GOMEZ AT TIEMS
(Dawa’s Welcome Stanger from Sierra’s x Seng Khri Heng Hua)
Hodowca: Dan Nechemias and Lois Claus, USA
Właściciel: Ariel Brizzola, Argentina

BOS, CAC, CACIB, “European Winner 2017” Best Female 
HATAMA BISURMAN
(Kunzang Bal Bhagya to Bisurman x Hana Bisurman do Domaine de Toundra)
Hodowca: Justyna Musial, Poland 
Właścicel: Dimitris Sarafidis & Konstantinos Kazolias, Greece

Galeria (copyright Kaire Meristo):

Zdjęcia: Kaire Meristo

Źródło:

https://www.facebook.com/kaire.meristo/media_set?set=a.1776724335695043.1073741901.100000724800396&type=3&pnref=story

 

Sąd: podcięcie strun głosowych mastifom tybetańskim

Sąd w amerykańskim stanie Oregon wydał wyrok nakazujący podcięcie strun głosowych mieszkających na farmie mastifom tybetańskim.

Zabieg dewokalizacji jest sam w sobie kontrowersyjny, bo polega na okaleczeniu psa i może mieć negatywny wpływ na jego zdrowie.

W tym wypadku jest dodatkowo bulwersujący, ponieważ psy mieszkające na farmie to psy pracujące, pilnujące stada kóz i owiec.

W pobliżu żyją niedźwiedzie i pumy stanowiące zagrożenie dla mieszkańców farmy.

Sąsiedzi, którym przeszkadzają szczekające psy to ludzie, którzy przeprowadzili się z miasta.

Petycja z tej sprawie:

https://www.change.org/p/oregon-courts-stop-ordering-the-debarking-of-working-or-companion-dogs

Strona na której zbierane są fundusze dla właścicieli farmy:

https://www.youcaring.com/karenszewcjonupdegraffliongatefarm-931968

3-tonowa rzeźba mastifa tybetańskiego

W 2011 roku w chińskim mieście  Hengshui w prowincji Hebei (na południe od Pekinu) powstała ogromna rzeźba mastifa tybetańskiego, ma ona 2 metry wysokości, 4 metry długości i waży 3 tony. 

Została ona wykonana z korzenia wiecznie zielonego drzewa nanmu, które  w czasach dynastii Ming było wykorzystywane do budowy łodzi, mebli i wyrobów artystycznych. Drewno to jest bardzo odporna na działanie wilgoci i temperatur.

Cała rzeźba została naturalnie uformowana z wyjątkiem łap i głowy.

Źródło:

http://en.people.cn/90001/90782/7257119.html